Ks. Arturowi


                  dla
wielu młodych
jesteś
            Ważny
jak nikt
Twoja Tratwa
jest często
dla nich
        ostatnim
Przylądkiem
Dobrej
Nowiny
          a kiedy
wyleczą rany
                    i
osuszą łzy
zwołujesz ich
jak
          On
Wstańcie
Chodźmy
                    i
gromadzisz
na
kolejnym
Przystanku
Jezus
              skąd
wyruszają w
             świat
głosząc
Vitae Valor

s Annie Godek

Ostatni list


pamiętasz
             ten dziwny
obraz
              z
nowosądeckiej Fary
tajemnicę Całunu
utrwaloną na desce
i owo
nocne misterium
Veraicomu
             narodziny
             ikony
to On
             w tamte
majowe dni
przygarnął nas
na swoją Tratwę
i uratował
              i odtąd
peregrynujemy
przez świat
razem i osobno
                     ty
służebniczka
pańska
            ja poeta
czasem
            a kiedy już
złożysz
śluby wieczyste
i zapalisz
swoją lampę
Panno Mądra
                         nie
zapomnij
               o słowiku
chińskiego cesarza

skazany
przed poczęciem
z piętnem
grzechu
pierworodnego

wędruje drogą
której nie ma
na żadnej z map

obciążony
ponad miarę
niosę krzyż
wątpliwości
i nadziei

obdarowany
ponad wiarę
upadam
pod ciężarem
pokładanego
we mnie
zaufania

przymuszony
okolicznościami
nie spotykając
na swej drodze
Szymona z Cyreny

podążam samotnie
na spotkanie
ze swoim
przeznaczeniem

a może
idziemy razem
do Emaus
tylko ja nic
nic o tym nie wiem

moje serce
gorejący
krzak ognisty
czeka na znak

moje serce
rozdarte
jak zasłona
w Kafarnaum

i co dzień
mi trudniej
i nie wiem

czy drogę
wybrałem
właściwą

czy krzyż
który niosę
nie był
przygotowany
dla kogoś
innego

 

Zbigniew
Herbert


kiedy

        umierał
otwarło  się
           niebo
wśród
grzmotów
                  i
błyskawic
starożytni
bogowie
żegnali
          swego
Pana Cogito
aby
      zaraz
             potem
wraz
z porannymi
zorzami
powitać
Barbarzyńcę
                  w
rajskich
ogrodach
Olimpu
                   i
stała się
cisza
         wielka
metafizyka
 rozpaczy
Epilog
          burzy
a nam
 śmiertelnym
pozostał
 Raport
                 z
oblężonego
miasta
                  i
Dziesięć
ścieżek
cnoty


28 lipca 1998

jestem
starym wilkiem
osobno wędrującym
przez świat
                      jak
samotny myśliwy
tropie umykający
czas
padlinę słów
zakopuje w jamach
pamięci
                a kiedy
nadchodzi pełnia
wyje do księżyca
                          i
zbieram spadające
gwiazdy wierszy

jak
subiekt
            w
sklepie
kolonialnym
waże słowa
                  i
mierze czas
jaki mi
pozostał
                do
najbliższego
wiersza

               Eugeniuszowi
               Molskiemu


Foresta Umbra

w
tamto sobotnie
popołudnie
tarnowski
rynek
zamienił się
                  w
Wyspę
Wielkanocną
pełną
rzeźbionych
posągów
        aniołów
ludzi
          rzeczy
wypalonych
ogniem
            i
            poezją
prowadzących
dialog
Wokół Słońca
zbudowany
               z
odłamków
piękna
          i
          nadziei
straconych
złudzeń
           i
           chaosu
teatr aniołów
misterium
czasu

23 marzec 2002

 

     B r a m a
2 czerwiec 1988

Niech
        zstąpi
Duch Twój
             w
znak ryby
i
poprzez
misterium
               soli
której grudkę
otrzymaliśmy
na drogę
        zapachu
kadzideł
             i
wonnych
olejków
którymi
namaszczono
nasze
dłonie i głowy
światła
przywiezionego
łodziami
                 z
legnickiego
Baptysterium
przeprowadzi
nas w
tanecznym
korowodzie
przy
dźwiękach
werbli
              i
światłach
pochodni
w
Trzecie
Tysiąclecie

i zstąpił i
przeprowadził
i dalej musimy
już sami

to
    już
         nie
długo
jeszcze
tylko
trochę
           kilka
przecinków
pauz
                  i
wielokropek
zamknie
ostatnią
       siódmą
bramę
czasu

każdej
jesieni
wkładam
błazeńską
czapkę
smutku
ozdobioną
dzwoneczkami
nostalgii
i otulony
płaszczem
melancholii
schodzę
na Dziady
do katakumb
pamięci

Józef Tischner


                28
czerwca
umarl
          ksiądz
na
manowcach
Mikołaj Rej
katolicyzmu
polskiego
czytający
katechizm
             jak
nikt
     przed
             nim
gazda z
Lopusznej
                i
filozof z
Krakowa
         który

poprzez
mędrca
szkiełko
i oko
        umiał
dostrzec
człowieka
i
    jego
ślebode

czerwiec 2000

 

ktoś
policzył
              że
całkowita
moc
sygnałów
odebranych
do
      tej
           pory
przez
wszystkie
radio
teleskopy
świata
równa
            jest
energii
           jaka
uwalnia
             się
podczas
uderzenia
płatka
śniegu
               o
ziemie

czy
        można
idąc
przez życie
na
      palcach
dojść
              do
królestwa
niebieskiego

ktoś
powiedział
że
    są
           tacy
którzy
umierają
przez
           całe
życie
                i
tacy
        którzy
umierają
               w
ostatniej
chwili
              ja
umieram
od
        czasu
do
        czasu
wtedy
na moim
cmentarzu
pojawia
         się
nowy
nagrobek
      wiersz

filozofia
subiekta

czy
          nic
jest
          tam
gdzie
          jest
coś
a gdyby
jakieś
          nic
różniło
się
           od
innego
niczego
            to
byłoby
czymś
         a ja
gdzieś
pomiędzy
?

 

moje
          życie
po
życiu
             jest
tylko
udziałem
                w
pogrzebie
          wieku
tańcem
        na
             linie
zerwanej
przez
            wiatr
psalmem
u
kresu

Janowi Pawłowi II

zaprosiły
Cię
     do
         nas
góralskie
skrzypki
             i
łąki
umajone

unosisz
się
nad nami
           jak

gołębica
nad
wodami
potopu

ratuj nas
bo

toniemy


nie
     bójcie
                się

otwórzcie
wasze serca

przekroczcie
próg nadziei
                   a
opadną
wody potopu
                   i
nastanie
czas
zbiorów

                    jak
Święty
Wojciech
ewangelizujesz
Europę
                        i
zjednoczonej
wokół
          krzyża
wytyczasz
szlaki
Trzeciego
Tysiąclecia
                  z
którego

      złożyłeś
ofiarę
miłą Panu
                   na
Świętej
Górze Synaj

a my
gromadzimy
                 się

bijemy
          brawo
bardziej
oglądamy
               Cię
niż
słuchamy
                   a
potem
rozchodzimy
się
                    i
robimy
swoje

jak
mucha
              w
bursztynie
tkwię
               w
moim
kawałku
czasu
           który
mi dałeś
                   i
zadałeś
                   i
nie
    wiem
            co
dalej

ubrana
tylko
         w
oddech
i
zachwyt
malarza
nie
drzewo
ale
sam
      pień
nie
korona
       ale
gałąź
ledwie
tylko
mgła
w
załomie
tali
      albo
linia
ręki
skrywająca
resztę


           po wernisażu

 

Linia

pnie
          się
łagodnie
od
wygięci
szyi
          przez
wzniesienie
piersi
delikatnie
pełznie
           ku
wcięciu
tali
            aż
ginie
w
dyskretnym
zagłębieniu
ud

Kobiety Onaka



pierwsza

przystanęła
przy
          oknie
odgarniając
niesforne
pasmo
      włosów
z czoła
         otulona
nagością
                  w
niebiesko
białej
poświacie
obrazu
           czeka

druga

wtopiona
            w
różowość
świtu
wstydliwie
próbuje
odnaleźć
swój
          nagi
kształt
w
cieniu
               co
umyka

trzecia

             stoi
przed
       lustrem
liliowo
bordowa
sprawdzając
czy
    ten
         kolor
szminki
pasuje
do
   jej
      nagiego
      ciała
marzy

 

Czesławowi Miłoszowi
    w dniu pogrzebu




           Tryptyk
 Nie będący traktatem

           Część 1


Był
dębem manichejskim
dającym schronienie
ortodoksom
                      azylem
nie podległym
zachodnim tajfunom
ani
wschodnim buranom

Był
rzeką niosącą ił
miejsc przeszłych
                          pełną
spiętrzonych żywiołów
i fal
dających ukojenie
wędrującym
po obrzeżach herezji

był
górą dominującą
w nadwiślańskim
pejzażu Krakowa
                                i
kamiennej pustyni
Berkeley
                          skąd
Hiobowym wzrokiem
patrzył Stwórcy
prosto w oczy

          Tryptyk
Nie będący traktatem

           Część 2


uważał
że

zwykła dobroć
jest
więcej warta
niż
                 cała
literatura
                  ten
turniej
garbusów

mawiał
że mamy
wyraźny deficyt
listków
figowych
            i wielką
wyprzedaż
rozpaczy

wierzył
że sztuka
jest jedyną
nadzieją
naszego
przetrwania

był opoką
i spoczął
na skale
jak
       orzeł

            Tryptyk
Nie będący traktatem

            Część 3


                 a
kiedy
zorientował
się że
          nigdy
nie
     dowie
                się
tego
najważniejszego
wezwał
             Charona
aby
przewiózł go
na
drugą stronę
Styksu
            skąd
będzie
obserwował
siebie
          drzewo
stojące
nad brzegiem
rzeki
        u stóp
góry Horeb
w którą
            nie
uderzy już
swoją
         laską

wierszu jesienny
który jesteś we mnie
bądź uśmiechem tego
który w niebie
dla tych co na ziemi
chleba słów prostych
daj obfitość
dzisiaj szczególnie
odpuść niecierpliwość
wybacz nieudolność
nie wódź po bezdrożach
wyobraźni ale przybliż
czas rozwiązania